Komentarze są wyłączone dla tego posta

Moda na facylitatora …

Coraz więcej pojawia się zaproszeń na szkolenia, które w tytule mają słowo facylitator, co mnie cieszy, bo widać, że rynek coraz szerzej interesuje się takimi kompetencjami,. Niestety nie wszyscy organizatorzy szkoleń wiedzą o co chodzi, kto to tak naprawdę jest „facylitator”, czym jest facylitacja.. Taki proces jest typowy dla każdego nowego terminu, który się pojawia w biznesie, szczególnie, jeśli menedżer ma umiejętność łatwego wyłapania ‘trendów’ i znaczących określeń w czasie swoich rozlicznych rozmów. Przykład lekko humorystyczny, z dawnych dziejów zarządzania:

W niedzielę na polu golfowym, przy jednym z dołków dyrektor fabryki akumulatorów spotyka się z dyrektorem oddziału międzynarodowej firmy IT i w krótkiej kurtuazyjnej rozmowie słyszy od swojego kolegi „właśnie zaczęliśmy wdrażać ISO”. Następnego dnia, w poniedziałek dyrektor Bolek wzywa do siebie sekretarkę i wydaje polecenie „Pani Basiu, proszę zwołać naradę dyrektorów pionów, bo od jutra wdrażamy ISO”. Pani Basia pyta „A co to znaczy ISO?”. Na co dyrektor wydaje kolejne polecenie „Proszę sprawdzić, co to jest ISO”.

Do podobnych paradoksów zaczyna dochodzić teraz wokół roli facylitatora. Tydzień temu do mojej skrzynki pocztowej wpadło zaproszenie na szkolenie „XXX – Facilitator – zapraszamy na międzynarodową certyfikację dla trenerów i konsultantów” (celowo ukrywam nazwę narzędzia, aby nie naruszyć wizerunku firmy). Z ciekawości zerknęłam, co to za ciekawy wątek, bo wszystko, co dotyczy facylitacji w Polsce staram się śledzić na bieżąco. I oto, co znalazłam w opisie tego szkolenia: „Celem szkolenia jest przygotowanie do interpretacji raportów xxx i pokazanie sposobów wykorzystania tej wiedzy do zrozumienia klienta zewnętrznego i wewnętrznego oraz planowania jego rozwoju … Poznasz budowę raportu i modelu teoretycznego XXX, Nauczysz się interpretować raport XXX, Dowiesz się, w jaki sposób prowadzić sesję informacji zwrotnych”.

Przyznaję, że trochę mnie irytuje, kiedy firmy w sposób bezmyślny wstawiają obce im znaczeniowo słowo i wprowadzają w błąd klienta, bo cel szkolenia nijak się ma do roli facylitatora, który ma być osobą neutralną i poza grupą, więc wiedza o interpretacji raportów z narzędzia XXX nie jest mu przydatna, wręcz będzie mu przeszkadzać w pracy. Oczywiście dobrze, jeśli będzie miał ogólne pojęcie czego narzędzie dotyczy, ale wiedząc zbyt dużo może niechcący wpływać na wypowiedzi uczestników sesji/warsztatów dotyczących tego raportu co jest zaprzeczeniem profesjonalnej facylitacji. Wiedza którą, proponują organizatorzy szkolenia przyda się raczej osobie pracującej w roli konsultanta, doradcy, trenera itp., ale na pewno nie facylitatorowi w prawidłowym znaczeniu jego roli.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.