Komentarze są wyłączone dla tego posta

Czerwcowe dni

W tym roku tak naprawdę dopiero w maju wszystko w przyrodzie nagle ‘ruszyło’. Wtedy wreszcie na dłużej pojawiło się słoneczko i ustąpiły poranne przymrozki przy niskich temperaturach w nocy.
W efekcie, w tym samym czasie, kiedy jeszcze kwitły pierwiosnki i tuż obok tulipany już zaczął nas otaczać filet i zapach bzów. W międzyczasie smagliczka szybko rozpostarła swoje żółte dywany i równie szybko je zwinęła. Patrząc na początku maja na róże obawiałam się, czy będą w tym roku w ogóle kwitnąć, tak mało zostało na nich zdrowych pędów, a teraz, po miesiącu, mają mnóstwo pąków i już zaczynają rozwijać się pierwsze kwiaty. Niesamowite zjawisko.

 

 

 

 

 

Ptaki też trochę powariowały i bardzo dużo ‘gadają’, śpiesząc się, aby zdążyć ze swoim ‘planem’. Chyba trochę z pośpiechu para jaskółek zdecydowała się ulepić gniazdo tuż nad drzwiami wejściowymi do naszego drewnianego domku, a wszystko w ciągu tygodnia, gdy nikt tam nie zaglądał. I co teraz? Chyba się już wypłoszyły, a ja się zastanawiam, czy udało im się przenieść swój dobytek do nowego lokum czy wystraszone porzuciły wszystko na pastwę losu.
Wspaniała przyroda i jej rytm, poza polityką, religią i podziałami.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.